Kategorie
Obyczaje

Psiandemia

Zauważyliśmy ostatnio z żoną podczas spacerów, że efektów programu 500+ jakoś specjalnie na ulicach nie widać i dzieciaków jakby coraz mniej, co potwierdzają statystyki. Za to psia rodzina zdecydowanie się powiększa. Właściwie co chwileczkę wyłania się spacerowicz z jakimś czworonogiem na smyczy. Być może jest to efekt rozbudowy osiedla, ale to jednak nie tłumaczy wszystkiego.

Na polu kalafiory,
Na całe życie dość.
Każdy kalafior spory
I w każdym rośnie kość,
Więc podjem znakomicie,
Aż po żołądka kres,
Och, piękne, piękne życie,
Och, piękny jestem pies
.

Tak się zaczyna wiersz Gałczyńskiego, do którego Tadeusz Chyła ułożył piosenkę. Koniecznie jej posłuchajcie i z empatyczną życzliwością wsłuchajcie się w psie marzenia.


Być może z niektórych moich felietonów i wierszyków wyziera coś na kształt psiej fobii, a przynajmniej delikatnie zarysowanej wrogości. Nierzadko narzekam na ujadanie, zżymam się na psie odchody lub też wytykam czworonogom agresywne postawy.

Może ktoś pomyśleć, że ta moja postawa wynika z jakiejś wrodzonej do zwierząt antypatii. Nic podobnego. W razie oskarżenia mogę przedstawić świadków obrony, którzy z pełnym przekonaniem zaprzeczą niedorzecznym zarzutom. Zresztą przedstawię logiczny wywód: pies jest przyjacielem człowieka, ja za takowego się uważam. Zatem z prawa przechodniości wynika, że jestem psów przyjacielem.

W Borjomi (Gruzja) z bezdomnym pieskiem

Oprócz świadków na moją obronę mam szereg fotografii wykonanych w różnych częściach świata, na których bratam się z całymi hordami bezpańskich psów. Wywołało to nawet reakcję mojej żony, przeciwnej tak pojętej socjalizacji ze względu na ryzyko bliższego zapoznania się z psimi ząbkami…

Ale cóż ja na to poradzę, że moja prosta, chłopska dusza bardziej lgnie do pospolitych kundelków niż do wymuskanej psiej arystokracji. Muszę nawet stwierdzić, iż różne yorki, czau-czau i tego typu wynalazki budzą moją delikatną niechęć. Mam wtedy nieodparte wrażenie, że piesek stanowi coś w rodzaju dodatkowej ozdoby właściciela lub właścicielki. Taka żywa biżuteria! Nie neguję absolutnie ich dobrych intencji, ale bardziej sympatyzuję z wielorasowcami. Być może dlatego, że z reguły ich losy są dużo bardziej splątane. Są mniej salonowe, a bardzie autentyczne…. No i raczej nie liczy się na wystawowe medale. Dobitnie wyraził to Marceli w felietonie „Pies po przejściach”.

Zauważyliśmy ostatnio z żoną podczas spacerów, że efektów programu 500+ jakoś specjalnie na ulicach nie widać i dzieciaków jakby coraz mniej, co potwierdzają statystyki. Za to psia rodzina zdecydowanie się powiększa. Właściwie co chwileczkę wyłania się spacerowicz z jakimś czworonogiem na smyczy. Być może jest to efekt rozbudowy osiedla, ale to jednak nie tłumaczy wszystkiego.

Doszliśmy zgodnie do wniosku, że może to być jeden z efektów pandemii.

Ograniczanie kontaktów międzyludzkich, długotrwała izolacja zestawiona z naturalną potrzebą obcowania z kimś przyniosła efekt w postaci wzmożonego „zaopatrywania się” w czworonożnych przyjaciół.

I to jest w porządku, szczególnie jeśli piesek trafia do nas ze schroniska. Poprawia swój byt, zyskuje sympatie swojego Pana lub swojej Pani. Pieseła nie obowiązuje kwarantanna, może nam towarzyszyć niemal wszędzie. Możemy liczyć na jego wesołe merdanie. No i nie musimy się obawiać, że zdradzi nas w którymś momencie, jak to często czynią sobie ludzie.

Jest jednak pewne „ale”. Otóż okazuje się, że to człowiek bywa zdrajcą. Z materiałów Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami wynika, że w czerwcu trafiło 120 piesków, z czego 50 zostało porzuconych. Czyli PIĘĆDZIESIĄT osób świadomie pozbyło się psa, prawdopodobnie z obawy przed komplikacjami wakacyjnymi!!!To straszne, że został potraktowany jak niepotrzebny, zużyty przedmiot!

Nasze dzieci nudziły nas wiele razy o psa. Ale mając świadomość, że nasza aktywność wyklucza rzetelne wychowywanie czworonoga, odmawialiśmy konsekwentnie.

Bezdomne pieski na Krecie

Na szczęście zdecydowana większość właścicieli to osoby odpowiedzialne, kochające swoje zwierzęta. Zapewniają im wszystko co niezbędne to szczęśliwej egzystencji. No może nie aż tyle, co w wierszu „Sen psa”, ale powodów do narzekań na pewno nie mają.

A ponieważ dzisiaj – 1 lipca jest Dzień Psa – do życzeń dołączam kolejną zwrotkę autorstwa Mistrza Konstantego:

Na wzgórku stoi lasek,
A w lasku pachnie wrzos.
Ten lasek też z kiełbasek
I widzę, wrzos – to sos,
Więc cały lasek wcinam,
Rozlewam wrzos do waz.
Och, cudna to godzina,
Och, niebywały czas.

Weźże kliknij banner, wpłaćże na bloga:

Skomentuj:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.