Kategorie
Obyczaje

Mrówcza promocja

I tu zaczęły się schody. Żeby było ciekawiej, jedyny sklep stacjonarny, który bierze udział w promocji to PSB „Mrówka”, czyli skład budowlany. Wizja kupowania całej przyczepy dachówek lub ciężarówki z cegłami trochę mnie przeraziła, na szczęście okazało się, że wystarczy kupić coś „za dychę”. Ale oprócz mrówek, które towarzysko szwędają się po moim parapecie, nie kojarzę w pobliżu żadnego sklepu…

Pisanie o rzeczach poważnych zupełnie mi nie wychodzi. Próbuję o moralności – nuda. Watykan udaje, że zwalcza pedofilię w kościele polskim, a rodzimi hierarchowie udają, że te wysiłki popierają. Oprócz biskupów Rysia i Polaka panuje martwa, a właściwie wroga cisza. Kardynał Dziwisz na wszelki wypadek pojechał do Chorwacji. Zapewne liczy, że obejmie go kwarantanna, która pozwoli przetrwać trudny czas.

Zaglądam do polityki. Jeszcze gorzej. Poprawiło się ostatnio o tyle, że TVP podczas wypowiedzi marszałka Terleckiego emituje komunikat: „Prosimy nie regulować odbiorników”. No może jeszcze to, że Prezes pochwalił Premiera na konwencji PiSu. I w związku z tym delegaci szybciutko wybrali go na wiceprzewodniczącego partii. Po czym przyjęto uchwałę mającą na celu zwalczanie nepotyzmu w PiS.

To, że Kaczyński promuje Morawieckiego to zrozumiałe. Ponieważ program 500 + nie ma już takiej siły rażenia jak 5 lat temu, należało wymyślić coś nowego. No, może nie całkiem nowego, gdyż pojęcie Nowego Ładu ( New Deal) wymyślił Franklin Delano Roosvelt w celu złagodzenia skutków światowego kryzysu. Ten w naszej wersji nie jest jeszcze dopracowany, ale hasło zostało rzucone. Zupełnie jak kostka Cezara przy przekraczaniu Rubikonu. Pytanie, przeciw komu będzie się toczyć wojna domowa?

Jedynym godnym przeciwnikiem wydaje się być Donald Tusk, który zdaje się został opozycyjnym hegemonem. Domyślam się, że jako pierwszy zgłosił się na hasło:
Palec pod budkę,
Bo za minutkę
Zamykam budkę.
Budka zamknięta,
Nie ma klienta,
Klient w Warszawie
Siedzi na ławie.

Czekam co z tego wyniknie.


Ponieważ jednak nikt nie chce promować mojej skromnej osoby,

robię to samotrzeć, co i raz wymyślając rymowane hasełka, które, bywa, przynoszą mi gratyfikację:

Ponieważ jestem szczęśliwym posiadaczem aplikacji Payback, która służy do zbierania punktów bonusowych, niedawno dotarła do mnie informacja o kolejnym konkursie. Tym bardziej ciekawym, że wymagającym talentów pisarskich. Może nie na skalę Pulitzera lub nagrody Nike, ale jednak zwiększającym moje szanse.

O współzawodnictwie dowiedziałem się bodaj 28 czerwca, czyli na dwa dni przed jego końcem. Część kreatywna, to dokończenie zdania konkursowego, które brzmi: „Chcę zostać punktowym
mistrzem i wygrać +333 333 punktów payback, ponieważ…”
. Jak zwykle pomysł przyszedł mi do głowy w środku nocy. Ponieważ nie przygotowałem sobie kartki i pióra, powodowany szóstym zmysłem trzy strofki wierszyka wklepałem do komórki.

I tu nazajutrz zaczęła się polka. W której aplikacji jest tekst? Przeglądnąłem kilka – bez śladu. Niestety, nie udało mi się z pamięci odtworzyć rymów w tak doskonałej formie. Postanowiłem więc pomysł uczestnictwa zarzucić. Ale nagroda nie dawała mi spokoju. Zdążyłem szybko policzyć, że w przypadku zwycięstwa będę musiał dopłacić tylko kilka stów, żeby dołączyć do kosmicznej załogi Muska. Takiej okazji nie mogłem przepuścić. Ponownie zapuściłem drenaż w komórkę i… znalazłem. Aplikacja Quick Memo +.
Cytuję:
Przyszła do głowy mi myśl taka, ze aż się wykręciła szyja:
Czy człowiek może bez paybacka w dzisiejszym świecie się rozwijać?


Bo choćbyś był niewielki konus, któremu wzrost sen spędza z powiek, wystarczy od paybacka bonus, byś poczuł się jak wielki czlowiek!

Czym prędzej więc zakładaj kartę, lub ściągnij sobie aplikację.
To nie jest jakimś kiepskim żartem. Przekonasz się, że ja mam rację!

Mamy 30. dzień czerwca.

Promocja kończy się za jakieś 10 godzin, a ja muszę jeszcze aktywować odpowiednie kupony i wykorzystać je w jednym sklepie internetowym i dwóch stacjonarnych. Czas ucieka, Musk odlatuje, a mózg roztapia się z gorąca i myślenia. Mam! Kaufland!!! Pojechałem z żoną, przy czym grzecznie zakazałem skorzystania z jej własnej karty. Wcześniej zamówiłem online w Decathlonie dętkę, pompkę i łyżki do opon…

I tu zaczęły się schody. Muszę znaleźć kolejny sklep. Żeby było ciekawiej, jedyny stacjonarny, który bierze udział w promocji, to PSB „Mrówka”, czyli skład budowlany. Wizja kupowania całej przyczepy dachówek lub ciężarówki z cegłami trochę mnie przeraziła, na szczęście okazało się, że wystarczy kupić coś „za dychę”. Ale oprócz mrówek, które towarzysko szwędają się po moim parapecie, nie kojarzyłem w pobliżu żadnego sklepu…

Rzuciłem się do googla. Niezawodny wujaszek poinformował mnie, że w odległości circa about 5 km jest „Mrówka”. No to żyjemy!!! Popędziłem na rowerze, żeby kupić dwie pary rękawic ochronnych i jedna zapasową butle tlenową do wahadłowca. Mój niepokój wzbudziły tablicę nad budynkiem. Informowały mianowicie, że stoję przed PSB Profi. Niezrażony zanurkowałem miedzy półki i wyłowiłem towar za 10 zł i 23 grosze. Tyle, że w chwili gdy podetknąłem pani w kasie apke paybacka, zostałem oblany zimna wodą:

  • Myśmy to już googlowi zgłaszali, ale my nie jesteśmy PSB „Mrówka” – dostałem wyczerpujące info.

Wyszedłem powoli ze zwieszoną głową. Zupełnie jak żołnierz w wierszu Broniewskiego. To, że promocję diabli wzięli, to jedno, ale bardziej zmartwiło mnie jawne marnotrawstwo mojego talentu :)).
W domu już bez przekonania ponowiłem poszukiwania. Od pań w sklepie dowiedziałem się, że owszem – Wadowice, Andrychów, Tarnów, ale Kraków – nie. Zupełnie jak w „Zaczarowanej dorożce”. Tylko, że tam – „koń, nie…”

I wiecie co? Mówcie co chcecie, ale uwierzyłem w przeznaczenie!

Handlowo-budowlana wersja poczciwego owada, z rzędu błonkówek, podrzędu trzonkówek, mieści się na styku Kryspinowa i Liszek, czyli parafii, z której pochodzą moi Dziadkowie ze strony Taty! Jakieś 13 km od domu, około 40 minut jazdy rowerem szosowym.
Jestem uratowany. I uradowany. I z tej radości w drodze powrotnej załapałem się na peletonik triathlonowców, z którym ze sporą szybkością pomykałem uskrzydlony, aby pochwalić się żonie sukcesem.

Zapytacie – kiedy wyniki? Zapewne po powrocie Dziwisza!
O ile nie poprosi o azyl w Medźugorie!!!

Weźże kliknij banner, wpłaćże na bloga:

Skomentuj:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.