Kategorie
Obyczaje

Nowe łaty króla

Oczywiście mało kto mnie słuchał. Wszyscy z utęsknieniem czekali wakacji i lata. Tak, jakby na plażowym piachu przy 40 stopniach w słońcu dało się urlopowo egzystować. Proszę mi powiedzieć ileż można jeść lody?

W związku z saharyjskimi upałami na blogu zapanowała niemoc twórcza. Temperatury były tak mocno dodatnie, że momentami miałem wrażenie, że termometr wyskalowany jest w stopniach Fahrenheita. Od razu przypomniały mi się wszechobecne narzekania na ciężką zimę i nielekką wiosnę.

Ja wtedy uparcie powtarzałem, że wolę trzaskające mrozy od skwierczących upałów. Bo o ile ubrać można na siebie bardzo wiele warstw, to zdejmowanie ma zdecydowanie mniejszy zakres. Poza tym przydaje się instytucja przytupywania, machania ramionami i zacierania rąk. No i zdecydowanie ekonomiczniej jest grzmotnąć setkę na rozgrzewkę niż wyżłopać 2 litry wody z plastikowej butelki.

Oczywiście mało kto mnie słuchał. Wszyscy z utęsknieniem czekali wakacji i lata. Tak, jakby na plażowym piachu przy 40 stopniach w słońcu dało się urlopowo egzystować. Proszę mi powiedzieć ileż można jeść lody? A szukanie cienia pod drzewem w takim na przykład Krakowie jest coraz trudniejsze. Co najwyżej można schronić się pod kolejnym biurowcem ze szkła i stali. I koniecznie uważać, żeby podeszwy nie roztopiły się od rozgrzanego do czerwoności asfaltu. Jeszcze chwila, a zamiast grila będziemy na ulicach smażyć ekologiczną jajecznicę w zagłębieniach po oponach.

W końcu przyszły deszcze,

ale tak krótkie i gwałtowne, że na dobrą sprawę narobiły więcej szkód niż to było warte. Drzewa zupełnie bez szacunku przewracały się na samochody, jakby zdenerwowane faktem, że motoryzacja wygryza je z chodników i żąda coraz więcej miejsc parkingowych. Bez pardonu gięły karoserie aut mszcząc się za swoich wycinanych wciąż pobratymców…

Nie jestem absolutnie katastrofistą, ale to co dzieje się wokół budzi nie tylko moje przerażenie. Na każdym skrawku ziemi , na którym pewnie kiedyś stanęłoby kilka domów, powstają całe szeregi upchanych do granic możliwości deweloperskich koszmarków. Ważne jest, żeby wyciągnąć jak najwięcej użytkowej przestrzeni mieszkalnej z każdego metra kwadratowego ziemi. Właściciele chętniej sprzedają działki deweloperom, ponieważ ci zapłacą więcej niż ktoś kto chce wybudować dla siebie dom. Przeważnie ludzie traktują mieszkania jako lokatę kapitału lub inwestycję pod wynajem, dlatego sprzedają się one jak świeże bułeczki.

Wiem, wiem. Prawa rynku! Tylko że Ci, którym mieszkanie jest potrzebne na już, muszą zmagać się z coraz wyższymi cenami nieruchomości. Mają dwa wyjścia: zadłużyć się na kilkadziesiąt lat i liczyć na spłatę kredytu z wynajmu, albo sami płacić niemały czynsz…

Jak do tej pory żadnej partii nie udał się jakiś sensowny program mieszkaniowy! Ani nie wyszło gierkowskie budowanie drugiej Polski, ani wałęsowskie drugiej Japonii. Na szczęście mamy otrąbiony wszem i wobec program z Nowych Łat. Na ile te łaty zasłonią różne, nie tylko pandemiczne ubytki, pokaże najbliższa przyszłość.

Bo moimz daniem od dłuższego czasu król jest zupełnie nagi. Tylko nikt z otoczenia nie ma odwagi mu tego powiedzieć!

Weźże kliknij banner, wpłaćże na bloga:

Skomentuj:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.