Kategorie
Obyczaje

Macam tacę

Na szczęście po konsultacji z prokuraturą – mam tam swoje wtyki w postaci kuzyna – usterkę usunąłem. W zamian narzucono mi pewien obowiązujący ton wypowiedzi. Jeśli się do niego nie zastosuję, grozi mi wstrzymanie koncesji. Dodatkowo obejmą mnie restrykcję w postaci zakazu kupowania świeżego pieczywa oraz unieważnienie szczepień.

Niedziela jest zwykle dniem kazań, homilii i niedzielnego obiadu, podczas którego dorośli udzielają dzieciom cennych rad. Te ostatnie różnią się od kazań tylko formą. Mianowicie towarzyszy im kulinarna nadbudowa, której brakuje w surowych i często gniewnych wypowiedziach księży. No i nie występuje taca!

Zresztą moim zdaniem kazanie powinno odbywać się po kolekcie, czyli dobrowolnej zbiórce. Jakość wystąpienia celebransa powinna być wprost proporcjonalna do ofiarności wiernych. Wymagałoby to zapewne przygotowania wcześniej dwóch, trzech wypowiedzi i dostosowania wyboru konkretnego do salda zbiórki.

Odpowiedzialny za liczenie ministrant dawałby umówionym sygnałem dzwonka w jakim przedziale mieści się hojność darczyńców. Przy czym jako pomysłodawca postuluję wprowadzenie zasady odwrotnej proporcjonalności.

Czym pełniejsza taca, tym kazanie krótsze!

Moje felietony często bywają tasiemcowo długaśne, ponieważ stosuję tę właśnie zasadę. Tym razem będę się streszczał, gdyż niedawno na Zrzutkę wpłynęła rekordowo wysoka kwota 100 zł. Pozwala mi ona z nadzieją spoglądać w przyszłość i liczyć na kolejne, nawet niewielkie gratyfikacje, które podreperują budżet osobnika trwale dotkniętego bezrobociem, pozostającego na utrzymaniu żony. Tutaj przeczytacie więcej o zrzutce.

Tym bardziej, że komputer odmówił ostatnio posłuszeństwa, widocznie zniecierpliwiony antypaństwowym wydźwiękiem niektórych postów. Na szczęście po konsultacji z prokuraturą – mam tam swoje wtyki w postaci kuzyna – usterkę usunąłem. W zamian narzucono mi pewien obowiązujący ton wypowiedzi. Jeśli się do niego nie zastosuję, grozi mi wstrzymanie koncesji. Dodatkowo obejmą mnie restrykcję w postaci zakazu kupowania świeżego pieczywa oraz unieważnienie szczepień. Tym samym znajdę się w grupie osób, którym obojętny jest los współobywateli i rozwój Narodowego Przemysłu Młynarskiego.

Przypominam sobie z czasów komunistycznych, iż w czasach szczególnie gorących przesileń politycznych, establishmentowi gospodarczemu groziło wywożenie na taczkach. Proponuję współczesną mutację tego zwyczaju. Otóż kaznodzieja, który notorycznie przygotowuje rozwleczone i nudne homilie powinien być przez wiernych

wyniesiony na tacce.

Oczywiście po wcześniejszym jej opróżnieniu i pomacaniu czy jest w 100% pusta. Zainteresowanym takim rozwiązaniem oferuję produkty z wikliny, które marnują się od wielu lat w mojej piwnicy. Przy czym zachęcam do pośpiechu, gdyż nadchodzi era ofiaromatów, które nie wiedzieć dlaczego kojarzą mi się ze spektakularną porażką w partii szachów!!!

Weźże kliknij banner, wpłaćże na bloga:

Skomentuj:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.